środa, 26 marca 2014

MISJA OPERACJA :)

HEJKA :)

JAKIŚ CZAS TEMU MÓJ SYNEK MIAŁ DRZAZGĘ.
POKAZAŁ MI W PONIEDZIAŁEK, ALE GDY POWIEDZIAŁAM CO TRZEBA Z NIĄ ZROBIĆ PRZERAZIŁ SIĘ. 
W PIĄTEK KAZAŁAM MU DOKŁADNIE UMYĆ RĄCZKI I PO RAZ KTÓRYŚ Z KOLEI MIAŁ NIEDOMYTE, WIĘC WZIĘŁAM JEGO RĄCZKI I MU POKAZUJE A TAM...
DRZAZGA!!!!! OMG!!!!!!

WYTŁUMACZYŁAM MU I SIĘ UDAŁO. 

ZOBACZCIE JAK TO PRZEBIEGŁO.


SKÓRA BYŁA TAK ROZMOCZONA, ŻE NIE BYŁO PROBLEMU ZDJĄĆ PIERWSZĄ WARSTWĘ NASKÓRKA.
NIESTETY DRZAZGA BYŁA W FELERNYM MIEJSCU I DZIWNE, ŻE GO NIE BOLAŁO.
CHODZIŁ Z TYM PRAWIE 5 DNI. 


TU MAMY JUŻ NA WIERZCHU DRZAZGĘ. 


TU WIDAĆ JAK GŁĘBOKO SIĘ USADOWIŁA.


A TU JUŻ PODWAŻONA, LECZ NIESTETY GŁĘBOKO JEDEN KONIEC BYŁ WBITY I TRZEBA BYŁO WYCIĄGNĄĆ PINCETĄ.


MAJĄC DZIECKO TRZEBA POSIADAĆ WSZYSTKO :)


TU JUŻ ZDJĘCIE BEZ TEGO NIEPOTRZEBNEGO GOŚCIA W PALUSZKU MOJEGO SYNKA :)


TU JUŻ ZADOWOLONY.
 PRZEBIEGŁO NA SZCZĘŚCIE BEZ PROBLEMOWO,
 JAK WIDAĆ :)


NO I JUŻ PLASTEREK. 


BYŁ BARDZO DZIELNY MÓJ MODEL I PACJENT :) 

MUSZE SIĘ PRZYZNAĆ, ŻE GDY ROBIĘ KOMUŚ PAZNOKCIE LUB MAKIJAŻ TO RĘCE MI SIĘ NIE TRZĘSĄ.
TU NIESTETY LATAŁY MI JAK LISTKI PRZY SILNYM WIETRZE LUB PARKINSON. 
COŚ STRASZNEGO. 

JESTEM SZCZĘŚLIWA, SYNEK MA DO MNIE ZAUFANIE :)))))